By unowocześnić szkołę, najpierw musimy unowocześnić siebie

Czy jest możliwy przewrót kopernikański w edukacji na poziomie jednej szkoły? Czy można własnymi siłami zmodernizować proces uczenia się i nauczania? Czy istnieje kompromis pomiędzy tradycyjną edukacją a cyfryzacją dydaktyki? Jakie możliwości daje e-learning w nauczaniu szkolnym? Na te pytania szukam odpowiedzi w rozmowie z panem Damianem Szcześniewskim, nauczycielem matematyki i informatyki w Zespole Szkół STO w Raciążu, prekursorem cyfrowej rewolucji zachodzącej w tej placówce.

 
Dlaczego zainteresował Pana e-learning?
Podobne pytanie można zadać naszym dziadkom – czemu interesowało czy fascynowało ich radio? Czemu naszych rodziców interesowały telefony komórkowe? Ponieważ to były urządzenia, które nieodzownie wkomponowały się w ich życie. To samo będzie z e-learningiem. Prędzej czy później będzie to wiodąca forma nauczania. Miałem ambicję być liderem we wdrażaniu nowych technologii informatycznych, a tym samym w udoskonalaniu i unowocześnianiu pracy w szkole . Praca w Zespole Szkół STO w Raciążu dała mi możliwości realizacji moich pomysłów.

W jakiego typu szkołach można wykorzystać kształcenie w środowisku sieciowym?
E-learning jest rozwiązaniem dla każdej szkoły. To możliwość i wymóg naszych czasów, niezbędny do umożliwienia słuchaczom docierania do wiedzy nowoczesnymi metodami, do wzbudzenia w nich wielopoziomowego zainteresowania różnymi dziedzinami, jak też nadążania za możliwościami XXI wieku w procesie nauczania.

Kiedy postanowiono wprowadzić platformy e-learningowe w Pana szkole i dlaczego?
Pracę w Zespole Szkół STO w Raciążu zacząłem w 2010 roku. W tym czasie w szkolnej pracowni informatycznej była jedna tablica interaktywna, bez dziennika elektronicznego. Nie było też szkolnej strony internetowej dla liceum ogólnokształcącego. Materiały dla słuchaczy szkoły policealnej umieszczane były na zwykłym serwerze FTP. Studiowałem wtedy na Uniwersytecie Warszawskim. Tematem mojej pracy magisterskiej był E-biznes w przedsiębiorstwie, a jedną z części składowych e-biznesu jest właśnie e-learning. Pracując w szkole mogłem praktycznie wykorzystać badania przeprowadzone i opisane w mojej pracy dyplomowej.

Pana inicjatywa spotkała się z aprobatą dyrekcji placówki?
Miałem ogromne szczęście, gdyż dyrektor szkoły był i jest wielkim entuzjastą wprowadzania wszystkiego, co lepsze i nowoczesne, dzięki czemu miałem olbrzymie możliwości wykorzystania moich umiejętności w unowocześnianiu metod nauczania w naszej szkole. Jestem za tę przychylność bardzo wdzięczny. Zacząłem od założenia strony internetowej dla liceum młodzieżowego – obecnie jest to najważniejsza wizytówka każdej szkoły. W międzyczasie szkoła zakupiła nową tablicę interaktywną, która zamontowana została w klasie niewykorzystywanej dotychczas przez uczniów. Jako pierwszy nauczyciel wykorzystywałem tę tablicę na każdej swojej lekcji matematyki. Licealiści oceniali wtedy te lekcje jako ciekawsze. Praca z tablicą dawała lepsze efekty edukacyjne, ponieważ wśród uczniów przeważają wzrokowcy.

Czy za Pana przykładem poszli również inni nauczyciele?
Inni nauczyciele, korzystający dotychczas okazjonalnie z tablicy interaktywnej, widząc lepsze efekty nauczania przedmiotu, przekonali się o zasadności jej zastosowania.
W kolejnych latach w szkole został wprowadzony dziennik elektroniczny, którego obsługą zajmują się koledzy z działu technicznego. Aktualnie wszystkie klasy zostały wyposażone w tablice interaktywne, wizualizery i projektory. Zakupiono także 20 laptopów do wykorzystywania przez uczniów podczas lekcji.

Jak potoczyła się cyfrowa rewolucja?
W 2012 roku nasza szkoła, jako jedna z nielicznych, zgłosiła się do projektu Centralnej Komisji Egzaminacyjnej , dotyczącego przetestowania nowej platformy egzaminacyjnej do prowadzenia zawodowych egzaminów standaryzacyjnych.
Doświadczenie zdobyte podczas realizacji tego projektu zainspirowało mnie do stworzenia własnej szkolnej platformy egzaminacyjnej, której jestem administratorem.

Platformy e-learningowe w wielu szkołach okazały się nieprzydatne. Wam się udało?
Aktualnie platforma jest bazą zawierającą około 1500 pytań dla 7 zawodów podzielonych na przedmioty w obrębie każdego kierunku kształcenia. Co semestr dodawanych jest około 200–300 nowych pytań, co sprawia, że platforma ta stanie się niedługo największym bankiem egzaminów z kwalifikacji. Działa ona na tej samej zasadzie co platforma CKE – pytania i odpowiedzi są układane w sposób losowy, co uniemożliwia pracę niesamodzielną. Na szkolnej platformie przeprowadzane są wszystkie egzaminy semestralne w zawodowych szkołach policealnych. Platforma opiera się na wolnych zasobach, dzięki czemu szkoła nie musiała ponosić kosztów.

Czy w ostatnim okresie nastąpiły jakieś istotne zmiany w Pana szkole?
Na początku 2015 roku podjęliśmy się rozbudowy otwartych zasobów edukacyjnych dla uczniów i nauczycieli ZS STO. W pierwszej kolejności powstały platformy edukacyjne oparte na jednym z narzędzi Google – Bloggerze. Do tej pory stworzone zostały platformy dla słuchaczy pięciu kierunków i cały czas powstają kolejne. Znajdziemy tu materiały w formie artykułów, e-booków, pdf oraz multimediów.

Nauczyciele są przygotowani do stosowania tych innowacji?
W lipcu i sierpniu 2015 przeszkoliliśmy naszych nauczycieli pod kątem samodzielnego tworzenia i publikacji kontentu edukacyjnego. Dzięki temu pedagodzy potrafią umieszczać własne materiały i multimedia w sieci. Tworzone są również filmowe nagrania z zajęć praktycznych odbywających się na poszczególnych kierunkach kształcenia. Nasi nauczyciele zostali również przygotowani do wykorzystania w nauczaniu tabletów.

Czy te zasoby są otwarte i ogólnodostępne?
Zarówno szkolna Blogosfera, platformy Moodle jak i zamieszczone w tych zasobach materiały są niekomercyjne, udostępnione na wolnej licencji, a szkoła nie pobiera z tego tytułu żadnych opłat. Tradycyjne podręczniki zastąpiły nowoczesne e-booki i multibooki. Nasi uczniowie od pierwszych dni w szkole mają darmowy dostęp do praktycznie wszystkich materiałów dydaktycznych i wspomagających naukę zarówno przedmiotów ogólnokształcących, jak i zawodowych.

Szkoła zupełnie zrezygnowała z tradycyjnych podręczników?
We wrześniu 2015 roku w liceum ogólnokształcącym zrezygnowaliśmy z tradycyjnych podręczników, zastępując je ich elektroniczną wersją. Zakupiliśmy 60 tabletów opartych na systemie Android oraz podręczniki do szkolnej e-biblioteki. Każdemu z naszych uczniów na czas kształcenia wypożyczamy nieodpłatnie tablet wraz z kompletem e-podręczników i potrzebnym oprogramowaniem.

Podręczniki w wersji elektronicznej są dopiero przygotowywane przez MEN. Jak to możliwe, że w waszej szkole już je stosujecie?
E-podręczniki, które udostępniamy naszym uczniom, powstały specjalnie na potrzeby naszej szkoły. Jako materiał bazowy wykorzystano zakupione w wydawnictwach podręczniki zatwierdzone do użytku szkolnego. Podręczniki te poddane zostały digitalizacji w technologii HTML5, dzięki czemu możemy zamieszczać w nich wybrane przez nauczycieli materiały multimedialne w oparciu o otwartą licencję (np. Khan Academy). Nasze e-podręczniki obsługiwane są przez tablety, które udostępniamy uczniom zarówno w szkole, jak i do użytku w domu.

Podręczniki i inne materiały dydaktyczne oferowane przez wydawnictwa są chronione prawem autorskim. Czy udostępniając je uczniom nie łamiecie prawa?
Chcąc być użytkownikiem naszych zasobów, trzeba być słuchaczem naszej szkoły lub nauczycielem. Nie udostępniamy materiałów na zewnątrz. Postępujemy zgodnie z prawem i szanujemy prawa autorskie i intelektualne. Nie chcemy, aby nasze e-podręczniki i inne materiały dydaktyczne były rozpowszechniane poza naszą kontrolą. Oprócz tego, wymagane jest uzyskanie indywidualnych haseł umożliwiających dostęp do biblioteki i platform.

Jak nauczyciele zareagowali na tak daleko idącą zmianę?
Nauczyciele bardzo entuzjastycznie przyjęli tę zmianę w naszej szkole. Podjęli próby udoskonalania e-bibliotek, czego przykładem może być np. e-zeszyt ćwiczeń z matematyki opracowany przeze mnie i oparty na platformie Moodle. Obecnie znajduje się w nim ~850 przykładów do klasy I. Zeszyt ćwiczeń równie dobrze będzie mógł służyć jako narzędzie do sprawdzania wiedzy. Z języka polskiego opracowywana jest biblioteka lektur (nie będzie już wytłumaczenia, że zabrakło książek w bibliotece). Istnieje również filmoteka, gdzie znajdują się interpretacje i opisy utworów literackich wykorzystywanych na lekcjach języka polskiego. Planowane jest również umieszczenie lektur w formie wideo.

Czy wprowadzenie tabletów się sprawdziło?
Przejście z tradycyjnych podręczników na tablety było ogromnym krokiem naprzód, wieńczącym wprowadzanie nowoczesnych technologii do szkoły. Teraz należy tylko unowocześniać sprzęt oraz rozwijać umiejętności nauczycieli w zakresie kreatywnego wykorzystywania wszystkich możliwości, jakie te urządzenia dają.

Czy zastosowanie metod kształcenia na odległość ułatwiło proces kształcenia w szkole?
Obecna generacja uczniów urodziła się w czasach, gdy Internet był już codziennością. Tym, czym dla nas była i jest telewizja. Dla nich nauka z papierowych podręczników jest czymś sztucznym, nienaturalnym. Nikt z nich nie chodzi już do bibliotek i nie szuka zagadnień w słowniku PWN. Znacznie sprawniej wyszukują informacje w Internecie. Naszymi słuchaczami są ludzie dorośli, pracujący, często opiekujący się dziećmi. Zdarza się, że czasem nie mogą się zjawić w szkole. Dzięki e-learningowi nie tracą nic z zajęć. Wszelkie materiały są udostępnione, więc można uczyć się samodzielnie w domu. Nauczyciele, przygotowując materiał z danego obszaru, mogą go wykorzystywać przez kolejne lata. Muszą tylko uzupełniać i aktualizować wiadomości. E-learning jest rodzajem kursu indywidualnego, w związku z czym, prowadzący nadzoruje naukę każdego ucznia z osobna, co w realiach szkoły tradycyjnej jest znacznie utrudnione, o ile w ogóle możliwe.

Czy uważa Pan, że e-learning jest przyszłością edukacji?
Tak, jest to nieuniknione. Jestem zdania, że w przyszłości nowoczesny e-learning zastąpi tradycyjne formy kształcenia.

Czy nie obawia się Pan, że e-learning może zastąpić także nauczyciela?
Nie ma takiego zagrożenia. Gdyby tak było, nie wprowadzałbym go w swojej szkole, gdyż martwiłbym się o utratę pacy. E-learning to tylko metoda nauczania z wykorzystaniem sieci internet i komputera, tabletu, smartfonu. Ktoś jednak musi w dalszym ciągu przygotowywać materiały, wskazywać kierunek uczenia się, wyjaśniać sprawy trudne i problematyczne, być mentorem i przewodnikiem dla uczniów.

Jaka jest Pana recepta na szkołę nowej generacji?
Przede wszystkim szkoła powinna nadążać za potrzebami i umiejętnościami uczniów. Nie możemy zatrzymać się na etapie tablicy i kredy, gdy oni płynnie posługują się smartfonami i mają wszystkie narzędzia w jednym urządzeniu. By unowocześnić szkołę, najpierw musimy unowocześnić siebie.

Dziękuję za rozmowę.

Z Damianem Szcześniewskim rozmawiał Szymon Konkol

Wywiad pochodzi ze strony:   http://szymonkonkol.innpoland.pl

Dodaj komentarz